sobota, 20 lutego 2016

Mój pierwszy upadek z konia

Hej,
Chciałabym wam opisać jak wygłądał
Mój pierwszy upadek. Spadłam po 2 latach
Jazdy. Jeździłam wtedy w stajni w której jest
Big Bend. Był to mały, wredny kucyk
o imieniu pasującym do niego idealnie,
wręcz odźwierciedlającego go - Wojak.
Oczywiście można się domyślić ,że trzeba było
z nim walczyć ,żeby poszedł akurat w tam gdzie Ty
chcesz. Wojak dorwał się do żywopłotu i nie chciał
Od niego odejść, w pewnym momencie myślałam
Że zacznie dębować, na szczęście tak się nie stało .
Kiedy w końcu udało się go odciągnąć, dojechaliśmy
kłusem tylko do latarni (mniej więcej środek długiej
ściany). Wtedy kochany kucyk skręcił do środka
I zaczął galopować. Pociągnął łbem raz - nie spadłam, pociągnął łbem drugi raz - zleciałam
bokiem na plecy. Nic mi się nie stało i odrazu wstałam. Ponieważ był to mój pierwszy upadek,
byłam w szoku (przedewszystkim nie wiedziałam ,że to tak boli). Po upadku postepowałam z nim troche i doprowadziłam go do stajni (nie wsiadłam
spowrotem, był to dla mnie za duży szok).

Ups, trochę się rozpisałam ale mam nadzieję
,że nie zanudziliscie się doszczętnie xd
Jutro wstawię post o tym jak było w stajni
Mam jazdę ^^ To tyle na dzisiaj!
PS: zdjęcie wojaka (pierwsza i jedyna jazda po upadku na nim, prawie drugi raz zleciałam
Byłam już na szyi xd Ta jazda była jakiś miesiąc
temu)


#Jowita


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz